Kiedy się obudziłam chłopaków już nie było. Hah szybko się wymknęli. Vans ( jak ją czasami nazywam ) jeszcze spała. Ja natomiast poszłam do swojej walizki wziąć jakieś ubranie. Potem poszłam do łazienki i wykonałam poranne czynności. Ubrałam się w wcześniej przygotowany zestaw. Po wyjściu z łazienki zauważyłam, że Vanessa już nie śpi.
-Hej wyspana?
- Eh no nie wiem... - Powiedziała zmęczona.
Kiedy byłyśmy wyszykowane poszłyśmy na śniadanie oczywiście zamknęłam domek na klucz.
Kiedy dotarłyśmy usiadłam obok Christiana po jego minie można było poznać że nie jest zbyt szczęśliwy.
- Chris co jest?
- Bieber dzwonił...
- I? Co powiedział? - Uśmiechnęłam się lekko nakładając ser i szynkę na kanapkę którą miałam zjeść.
- Nie był zbyt zadowolony, że jesteś ze mną... Przyjeżdża i zostanie tu na koloniach...
- Przyjechał już!?
- No tak...
- Cholera...- Powiedziałam pod nosem.
Tak jak mówił Chris, Justin przyjechał po spotkaniu z opiekunami. Miał pokój z Maksem i Christianem. Maks pewnie powiedział to co nasi opiekuni bo Justin na pewno nie miał ochoty gadać z moim PRZYJACIELEM. Kiedy wyszłam z Vans z naszego domku zauważyłam idącego w naszą stronę Biebera.
- Vans chodzi na plaże opalimy się. -Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Spoko.
Tak jak mówiłam poszłyśmy na plażę. Na szczęście ominęłyśmy Biebsa. Jakoś nie mam ochoty z nim gadać... Przesiedziałyśmy na plaży chyba 2 godziny. Wracając do domku zaczęłam gadać o chłopakach z Vans (nasz ulubiony temat :P).
- Wiesz co chyba się zakochałam ! - Prawie wykrzyknęła Vanessa.
- W kim?
- No w Maksie on chyba też coś do mnie czuje... - Uśmiechnęła się lekko.
- Ja chyba w Chrisie ...
- Wiem ! Widziałam jak na ciebie patrzy a w ogóle co z JB? Przecież on chyba w tobie?
-No właśnie...
I tak minęła nam droga do domu. Rozmawiałyśmy śmiałyśmy się a w domku czekała mnie niespodzianka. Kiedy weszłyśmy na łóżku siedział Christian.
- Wybacz ale chciałem ci coś powiedzieć... Możemy wyjść?
- No jasne. - Byłam trochę zdziwiona całą sytuacją.
Wyszliśmy na zewnątrz.
- Acacia... Posłuchaj ja się chyba w tobie za-zak-zakochałem...
- No właśnie ... Ja chyba w tobie też...
I tak zaczął się namiętny pocałunek. Jego aparat nawet nie przeszkadzał. Kątem oka zauważyłam patrzącego się na nas ze smutkiem Justina. Zrobiło mi się go żal ale przecież nasz związek z Chrisem mógł nie trwać długo czyż nie? JuJu może być moim najlepszym przyjacielem. No ale cóż obraził się i gdzieś zniknął... My z Chrisem oderwaliśmy się od siebie i uśmiechnęliśmy się. Poszliśmy powiedzieć to dla Vanessy.
Oczami Justina
Pojechałem na te kolonie bo chciałem powiedzieć coś Acaci. Wiedziałem że Beadles może wszystko zniszczyć. Kiedy byłem już na miejscu uzgodniłem parę spraw z opiekunami i poszedłem przywitać się z Acacią. Za pierwszym razem mnie ominęła no cóż. Ale kiedy poszedłem drugi raz zobaczyłem ją obściskującą się z Chrisem. Wiedziałem że się to tak skończy ale nie chciałem się poddawać.
Oczami Acaci
Poszliśmy powiedzieć dla Van naszą wiadomość. Kiedy weszliśmy do domku właśnie rozmawiała z kimś przez telefon. Nie chciałam przeszkadzać. Uśmiechnęłam się do Beadlesa na co on pocałował mnie w usta. Przyznam bardzo mi się podobało.Reszta dnia minęła dobrze. Justin się do mnie nie odzywał heh. Ja ogłosiłam to dla Van była bardzoo szczęśliwa. Nie wiem kiedy nastała noc a ja zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz