Kiedy się obudziłam chłopaków już nie było. Hah szybko się wymknęli. Vans ( jak ją czasami nazywam ) jeszcze spała. Ja natomiast poszłam do swojej walizki wziąć jakieś ubranie. Potem poszłam do łazienki i wykonałam poranne czynności. Ubrałam się w wcześniej przygotowany zestaw. Po wyjściu z łazienki zauważyłam, że Vanessa już nie śpi.
-Hej wyspana?
- Eh no nie wiem... - Powiedziała zmęczona.
Kiedy byłyśmy wyszykowane poszłyśmy na śniadanie oczywiście zamknęłam domek na klucz.
Kiedy dotarłyśmy usiadłam obok Christiana po jego minie można było poznać że nie jest zbyt szczęśliwy.
- Chris co jest?
- Bieber dzwonił...
- I? Co powiedział? - Uśmiechnęłam się lekko nakładając ser i szynkę na kanapkę którą miałam zjeść.
- Nie był zbyt zadowolony, że jesteś ze mną... Przyjeżdża i zostanie tu na koloniach...
- Przyjechał już!?
- No tak...
- Cholera...- Powiedziałam pod nosem.
Tak jak mówił Chris, Justin przyjechał po spotkaniu z opiekunami. Miał pokój z Maksem i Christianem. Maks pewnie powiedział to co nasi opiekuni bo Justin na pewno nie miał ochoty gadać z moim PRZYJACIELEM. Kiedy wyszłam z Vans z naszego domku zauważyłam idącego w naszą stronę Biebera.
- Vans chodzi na plaże opalimy się. -Powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Spoko.
Tak jak mówiłam poszłyśmy na plażę. Na szczęście ominęłyśmy Biebsa. Jakoś nie mam ochoty z nim gadać... Przesiedziałyśmy na plaży chyba 2 godziny. Wracając do domku zaczęłam gadać o chłopakach z Vans (nasz ulubiony temat :P).
- Wiesz co chyba się zakochałam ! - Prawie wykrzyknęła Vanessa.
- W kim?
- No w Maksie on chyba też coś do mnie czuje... - Uśmiechnęła się lekko.
- Ja chyba w Chrisie ...
- Wiem ! Widziałam jak na ciebie patrzy a w ogóle co z JB? Przecież on chyba w tobie?
-No właśnie...
I tak minęła nam droga do domu. Rozmawiałyśmy śmiałyśmy się a w domku czekała mnie niespodzianka. Kiedy weszłyśmy na łóżku siedział Christian.
- Wybacz ale chciałem ci coś powiedzieć... Możemy wyjść?
- No jasne. - Byłam trochę zdziwiona całą sytuacją.
Wyszliśmy na zewnątrz.
- Acacia... Posłuchaj ja się chyba w tobie za-zak-zakochałem...
- No właśnie ... Ja chyba w tobie też...
I tak zaczął się namiętny pocałunek. Jego aparat nawet nie przeszkadzał. Kątem oka zauważyłam patrzącego się na nas ze smutkiem Justina. Zrobiło mi się go żal ale przecież nasz związek z Chrisem mógł nie trwać długo czyż nie? JuJu może być moim najlepszym przyjacielem. No ale cóż obraził się i gdzieś zniknął... My z Chrisem oderwaliśmy się od siebie i uśmiechnęliśmy się. Poszliśmy powiedzieć to dla Vanessy.
Oczami Justina
Pojechałem na te kolonie bo chciałem powiedzieć coś Acaci. Wiedziałem że Beadles może wszystko zniszczyć. Kiedy byłem już na miejscu uzgodniłem parę spraw z opiekunami i poszedłem przywitać się z Acacią. Za pierwszym razem mnie ominęła no cóż. Ale kiedy poszedłem drugi raz zobaczyłem ją obściskującą się z Chrisem. Wiedziałem że się to tak skończy ale nie chciałem się poddawać.
Oczami Acaci
Poszliśmy powiedzieć dla Van naszą wiadomość. Kiedy weszliśmy do domku właśnie rozmawiała z kimś przez telefon. Nie chciałam przeszkadzać. Uśmiechnęłam się do Beadlesa na co on pocałował mnie w usta. Przyznam bardzo mi się podobało.Reszta dnia minęła dobrze. Justin się do mnie nie odzywał heh. Ja ogłosiłam to dla Van była bardzoo szczęśliwa. Nie wiem kiedy nastała noc a ja zasnęłam.
Mam wybierać? Nie potrafię...
niedziela, 31 marca 2013
niedziela, 24 marca 2013
Dziesięć Obóz
Obudziłam się zmęczona ktoś do mnie dzwonił była 05:00 a ja zazwyczaj wstaję o 10:00 najwcześniej. Odebrałam...
-Halllo?
- Hej masz żarówkę lub lodówkę dziwko? Albo dziwki na zamówienie bo chętnie cię zamówie.
- WTF?! Kim ty jesteś! I nie, nie mam żarówki ani lodówki a dziwek się tu nie zamawia zboku!- Wrzasnęłam i rozłączyłam się.
Kto normalny dzwoni o 5 nad ranem?! No cóż na szczęście potem nikt do mnie nie zadzwonił a ja mogłam się wyspać. Kiedy wygramoliłam się z łóżka ubrałam na siebie wcześniej przygotowany strój. Przypomniałam sobie o wczorajszym dniu robiąc naleśniki... Przemyślałam każdą chwilę . Prawie przypaliłam naleśniki... Po jakimś czasie pomyślałam żeby przejść się do Christiana. Justin pojechał na jakiś koncert z rana, a więc ja miałam wolną rękę jak to powiem. Po zjedzonym śniadaniu ubrałam kurtę nałożyłam buty na obcasie i wyszłam z domu.Podeszłam do mojego samochodu. Jechałam 130 na godzinę. Zawsze lubiłam szybko jeździć. Nareszcie dojechałam pod dom Christiana. Zaparkowałam na parkingu i wyszłam z auta. Zapukałam do drzwi chłopaka, Christian widać że przed chwilą wstał bo miał roztrzepane włosy i w ogóle wyglądał na zaspanego.
- Hej śpiochu - Zaśmiałam się on jedynie klepnął mnie w tyłek ;D.
- Cześć Kochanie co tu robisz?
- Jakie KOCHANIE? Haha Nie miałam co robić. - Uśmiechnęłam się lekko.
- Tak, tak. Wiesz co bo Justina nie ma... A on byłby zazdrosny i zły na mnie...-Powiedział i trochę przybliżył się do mnie że nasze twarzy dzieliły centymetry.- Pojechałabyś ze mną na obóz? Nie chcę być saaam a więc co? - Zapytał z uśmiechem.
- Okey może być fajnie.- Uśmiechnęłam się a on pocałował mnie w policzek.
- Dziękujeee!
Śmiałam się z jego zachowania był śmieszny i boski bez koszulki. Acacia?! Kurwa o czym ty myślisz?! Uspokoiłam się na szczęście on nie zauważył że się na niego gapię bo robił sobie śniadanie.
**DZIEŃ WYJAZDU**
Obudziłam się z rana nie w swoim łóżku. Wystraszyłam się bo obok mnie leżał Christian w samych bokserkach! Nawet nie wiem co się wtedy stało. Nagle obudził się Christian też był zaskoczony.
- Yyy... Co się tu stało jeżeli pamiętasz?
- Niee... Włączyłam telefon i zobaczyłam że dzisiaj mieliśmy wyjeżdżać.
Zepchnęłam chłopaka z łóżka i poszłam się przyszykować walizkę miałam gotową i w domu mojego przyjaciele a więc zostało tylko wyszykowanie się.
- Ja zajmuje łazienkę! - Krzyknęłam.
Christian szybko podbiegł do mnie i złapał. Zaczął gilgotać i w tym momęcię miał przewaga i mógł wejść do łazienki.
- Chyba ci się śni. -Powiedział i uśmiechnął się przyjaźnie.
Wyjazd miał być o 15:00 przed parkiem. Szybko się wyszykowałam z Chrisem i pojechaliśmy do parku. Chris pomógł mi wziąć walizkę z samochodu. Ja natomiast nie mogę się doczekać przyjazdu. Po 30 minutach wsiedliśmy do autokaru. Oczywiście siedziałam z Chrisem. Z tyłu samochodu siedziały tapeciary z dużą ilością makijażu. Jakaś z nich patrzyła się na Chrisa z zadziornym uśmiechem. Na przodzie siedziała nie jaka Vanessa. Nie była tapeciarą była naturalna. W autokarze szybko się z nią zaprzyjaźniłam ustaliłyśmy nawet, że będziemy razem w pokoju. Ona opowiedziała mi o reszcie ludzi np. dzięki niej poznałam przystojniaka Maksa ma roztrzepane brąz włosy i wyrzeźbioną klatę. Spodobał mi się i to bardzo... A wracając do tematu powiedziała mi także, żebym uważała na Melanii (jedna z plastików). Po 2 godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce. Wielka plaża, drewniane domki, obok las i morze super widoki. Opiekunowie przydzielili pokoje ja oczywiście byłam z Vanessą, Chris był z Maksem a reszta mnie kompletnie nie obchodziła. Chłopaki mieli domek obok nas z czego się bardzo cieszyłam. Opiekunowie dali nam dzisiaj dzień wolny powiedzieli także, że jutro mamy śniadanie o 8 a o 14:00 mamy spotkanie z opiekunami. Dzień spędziłam z Maksem, Christianem i Vanessą w naszym pokoju. Byliśmy tak zmęczeni, że ja spałam z Maksem a Vanessa z Chrisem bo nieb chciało im się do pokoju wracać. Zasnęliśmy chyba o 2 w nocy.
-Halllo?
- Hej masz żarówkę lub lodówkę dziwko? Albo dziwki na zamówienie bo chętnie cię zamówie.
- WTF?! Kim ty jesteś! I nie, nie mam żarówki ani lodówki a dziwek się tu nie zamawia zboku!- Wrzasnęłam i rozłączyłam się.
Kto normalny dzwoni o 5 nad ranem?! No cóż na szczęście potem nikt do mnie nie zadzwonił a ja mogłam się wyspać. Kiedy wygramoliłam się z łóżka ubrałam na siebie wcześniej przygotowany strój. Przypomniałam sobie o wczorajszym dniu robiąc naleśniki... Przemyślałam każdą chwilę . Prawie przypaliłam naleśniki... Po jakimś czasie pomyślałam żeby przejść się do Christiana. Justin pojechał na jakiś koncert z rana, a więc ja miałam wolną rękę jak to powiem. Po zjedzonym śniadaniu ubrałam kurtę nałożyłam buty na obcasie i wyszłam z domu.Podeszłam do mojego samochodu. Jechałam 130 na godzinę. Zawsze lubiłam szybko jeździć. Nareszcie dojechałam pod dom Christiana. Zaparkowałam na parkingu i wyszłam z auta. Zapukałam do drzwi chłopaka, Christian widać że przed chwilą wstał bo miał roztrzepane włosy i w ogóle wyglądał na zaspanego.
- Hej śpiochu - Zaśmiałam się on jedynie klepnął mnie w tyłek ;D.
- Cześć Kochanie co tu robisz?
- Jakie KOCHANIE? Haha Nie miałam co robić. - Uśmiechnęłam się lekko.
- Tak, tak. Wiesz co bo Justina nie ma... A on byłby zazdrosny i zły na mnie...-Powiedział i trochę przybliżył się do mnie że nasze twarzy dzieliły centymetry.- Pojechałabyś ze mną na obóz? Nie chcę być saaam a więc co? - Zapytał z uśmiechem.
- Okey może być fajnie.- Uśmiechnęłam się a on pocałował mnie w policzek.
- Dziękujeee!
Śmiałam się z jego zachowania był śmieszny i boski bez koszulki. Acacia?! Kurwa o czym ty myślisz?! Uspokoiłam się na szczęście on nie zauważył że się na niego gapię bo robił sobie śniadanie.
**DZIEŃ WYJAZDU**
Obudziłam się z rana nie w swoim łóżku. Wystraszyłam się bo obok mnie leżał Christian w samych bokserkach! Nawet nie wiem co się wtedy stało. Nagle obudził się Christian też był zaskoczony.
- Yyy... Co się tu stało jeżeli pamiętasz?
- Niee... Włączyłam telefon i zobaczyłam że dzisiaj mieliśmy wyjeżdżać.
Zepchnęłam chłopaka z łóżka i poszłam się przyszykować walizkę miałam gotową i w domu mojego przyjaciele a więc zostało tylko wyszykowanie się.
- Ja zajmuje łazienkę! - Krzyknęłam.
Christian szybko podbiegł do mnie i złapał. Zaczął gilgotać i w tym momęcię miał przewaga i mógł wejść do łazienki.
- Chyba ci się śni. -Powiedział i uśmiechnął się przyjaźnie.
Wyjazd miał być o 15:00 przed parkiem. Szybko się wyszykowałam z Chrisem i pojechaliśmy do parku. Chris pomógł mi wziąć walizkę z samochodu. Ja natomiast nie mogę się doczekać przyjazdu. Po 30 minutach wsiedliśmy do autokaru. Oczywiście siedziałam z Chrisem. Z tyłu samochodu siedziały tapeciary z dużą ilością makijażu. Jakaś z nich patrzyła się na Chrisa z zadziornym uśmiechem. Na przodzie siedziała nie jaka Vanessa. Nie była tapeciarą była naturalna. W autokarze szybko się z nią zaprzyjaźniłam ustaliłyśmy nawet, że będziemy razem w pokoju. Ona opowiedziała mi o reszcie ludzi np. dzięki niej poznałam przystojniaka Maksa ma roztrzepane brąz włosy i wyrzeźbioną klatę. Spodobał mi się i to bardzo... A wracając do tematu powiedziała mi także, żebym uważała na Melanii (jedna z plastików). Po 2 godzinach jazdy dotarliśmy na miejsce. Wielka plaża, drewniane domki, obok las i morze super widoki. Opiekunowie przydzielili pokoje ja oczywiście byłam z Vanessą, Chris był z Maksem a reszta mnie kompletnie nie obchodziła. Chłopaki mieli domek obok nas z czego się bardzo cieszyłam. Opiekunowie dali nam dzisiaj dzień wolny powiedzieli także, że jutro mamy śniadanie o 8 a o 14:00 mamy spotkanie z opiekunami. Dzień spędziłam z Maksem, Christianem i Vanessą w naszym pokoju. Byliśmy tak zmęczeni, że ja spałam z Maksem a Vanessa z Chrisem bo nieb chciało im się do pokoju wracać. Zasnęliśmy chyba o 2 w nocy.
środa, 20 marca 2013
Dziewięć
Obudziłam się tak jak każdego dnia. Kiedy wygramoliłam się z łóżka poszłam do szafy wybrać jakieś ciuchy. Wybrałam ten zestaw :klik. Umyłam się i przebrałam w przygotowane ubranie. Dodałam zdjęcie na tt przyznam podobało mi się.
O 13:00 poszłam na spacer. Kiedy tak szłam i szłam poczułam lekki ból w plecy. Usiadłam na ławkę. Bolało jak diabli. Na szczęście Christian szedł i mnie zauważył.
- Hej coś się stało?
- Tylko jakby źle się czuje..
- Choć do mojego domu rodziców na szczęście nie ma.
- Okej dzięki...
Poszliśmy do niego, szybko zapomniałam o bolącym mnie miejscu. Po fajnej rozmowie za uwarzyłam 20 nie odebranych połączeń wszystkie od Jusa. Szybko do niego zadzwoniłam.
- Halo Justin?
- Czemu nie odbierałaś!? Martwiłem się!
- Spokojnie Justin nic mi nie jest.- Szybko przypomniałam sobie o bólu.
Zemdlałam... Więcej nie pamiętam. Obudziłam się w szpitalu obok mnie stał Ryan Chaz Justin i Christian.
Justin gładził moją rękę.
- Co się stało?
- Zemdlałaś.
- Aha... - Próbowałam wstać jednak byłam za słaba.
*2 DNI PÓŹNIEJ*
Wróciłam nareszcie! ze szpitala. Tam było okropnie ... Do jedzenia dawali mi jakieś surówki.Nie były zbyt dobre. W domu przebrałam się w lekkie ubrania. Zrobiłam sobie lekki makijaż i poszłam do salonu nalać sobie coca coli. Nudziło mi się w domu więc pomyślałam, że się przejdę. Tak jak pomyślałam tak zrobiłam. Poszłam w stare uliczki uświadomić sobie w jakich żyje luksusach... Zobaczyłam pewną dziewczynę w moim wieku. Podeszłam do niej...
- Hej jestem Acacia a ty?
- Spierdalaj stąd co myślisz że jak jesteś bogata to wszyscy będą cię lubić?!
- Nie... Fajnie tańczysz...- Smutna zaczęłam iść dalej.
Rozumiem ją. Przecież to u takich normalne zachowanie tym bardziej na takich ulicach. Szłam i szłam nie widziałam końca swojej drogi, mówiąc po jakimś czasie nawet nie wiedziałam gdzie jestem. Nie było mi zbyt fajnie. Nagle usłyszałam jakiś niepokojący mnie głos. Wystraszyłam się. Zaczęłam biec w stronę światła. W jakimś czasie upadłam... Jakiś chłopak podbiegł w moją stronę i pomógł mi wstać.
- Wybacz nie chciałem cię wystraszyć.
-Okej...
- Boli cię coś?
-Trochę noga ale przeżyje...- Chłopak uśmiechnął się i zniknął.
Wróciłam zmęczona do domu. Zasnęłam o 03:00. To był dziwny dzień.
O 13:00 poszłam na spacer. Kiedy tak szłam i szłam poczułam lekki ból w plecy. Usiadłam na ławkę. Bolało jak diabli. Na szczęście Christian szedł i mnie zauważył.
- Hej coś się stało?
- Tylko jakby źle się czuje..
- Choć do mojego domu rodziców na szczęście nie ma.
- Okej dzięki...
Poszliśmy do niego, szybko zapomniałam o bolącym mnie miejscu. Po fajnej rozmowie za uwarzyłam 20 nie odebranych połączeń wszystkie od Jusa. Szybko do niego zadzwoniłam.
- Halo Justin?
- Czemu nie odbierałaś!? Martwiłem się!
- Spokojnie Justin nic mi nie jest.- Szybko przypomniałam sobie o bólu.
Zemdlałam... Więcej nie pamiętam. Obudziłam się w szpitalu obok mnie stał Ryan Chaz Justin i Christian.
Justin gładził moją rękę.
- Co się stało?
- Zemdlałaś.
- Aha... - Próbowałam wstać jednak byłam za słaba.
*2 DNI PÓŹNIEJ*
Wróciłam nareszcie! ze szpitala. Tam było okropnie ... Do jedzenia dawali mi jakieś surówki.Nie były zbyt dobre. W domu przebrałam się w lekkie ubrania. Zrobiłam sobie lekki makijaż i poszłam do salonu nalać sobie coca coli. Nudziło mi się w domu więc pomyślałam, że się przejdę. Tak jak pomyślałam tak zrobiłam. Poszłam w stare uliczki uświadomić sobie w jakich żyje luksusach... Zobaczyłam pewną dziewczynę w moim wieku. Podeszłam do niej...
- Hej jestem Acacia a ty?
- Spierdalaj stąd co myślisz że jak jesteś bogata to wszyscy będą cię lubić?!
- Nie... Fajnie tańczysz...- Smutna zaczęłam iść dalej.
Rozumiem ją. Przecież to u takich normalne zachowanie tym bardziej na takich ulicach. Szłam i szłam nie widziałam końca swojej drogi, mówiąc po jakimś czasie nawet nie wiedziałam gdzie jestem. Nie było mi zbyt fajnie. Nagle usłyszałam jakiś niepokojący mnie głos. Wystraszyłam się. Zaczęłam biec w stronę światła. W jakimś czasie upadłam... Jakiś chłopak podbiegł w moją stronę i pomógł mi wstać.
- Wybacz nie chciałem cię wystraszyć.
-Okej...
- Boli cię coś?
-Trochę noga ale przeżyje...- Chłopak uśmiechnął się i zniknął.
Wróciłam zmęczona do domu. Zasnęłam o 03:00. To był dziwny dzień.
środa, 13 marca 2013
Ósmy Może coś z tego będzie...?
Rankiem obudziłam się z wielkim bólem głowy. Zeszłam na dół żeby wziąć tabletkę na ból głowy. Kiedy byłam na dole strasznie się wystraszyłam... JuJu siedział na kanapie.
- Justinn? - Zapytałam z drżącym głosem.
- Chciałem z tobą porozmawiać o tym co się wczoraj wydarzyło...
- No a więc? Co chcesz mi powiedzieć? - Udałam naburmuszoną.
- Przepraszam cię. Za to że teraz pewnie masz poczucie winy i że w ogóle cię pocałowałem! Po prostu nie mogłem się opanować... - W ostatnim zdaniu ściszył trochę głos.
- Eh... Wybaczyłabym pocałunek jakbyś był wolny! A po pacz do czego doprowadziłeś! Mogłam się z nią zapoznać! A ty wszystko zniszczyłeś przez CIEBIE mam poczucie winy! - Zaczęłam krzyczeć no ale cóż poddałam się emocjom.
- Rozumiem... Ale wiedz że na prawdę mi przykro.
- Okey...
- Ale co Okay?
- Wybaczam ci...
- Dziękuje! - Podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił.
Nie powiem, że nie ale bardzo mi się podobało. Nawet nie zauważyłam, że się na mnie patrzy.
- Wiem, że może wcześnie alee... Chciałabyś poznać moich znajomych?
- T-ta-tak. - Zdziwiłam się że powiedziałam tak ale mówiąc cieszę się ze to powiedziałam.
Poszłam na górę umyłam się poczesałam włosy i ubrałam wcześniej przygotowany strój :klik.
Zeszłam na dół już przygotowana.
- Woow! Pięknie wyglądasz.
- Dziękuje :).
I wyszliśmy z domu :p. Mówiąc było bardzo fajnie zapoznałam się z Ryanem, Chazem i Christianem. Przyznam Christian był niezłym flirciarzem i w dodatku był super ciasteczkiem. Kiedy Justin zauważył, że ciągle gapię się na Christiana posmutniał.
- Justin mogę cię na chwilę? - Zapytałam z uśmiechem.
- No jasne...
Poszliśmy trochę dalej żeby nas nie słyszeli ale nawet nie było potrzeby bo chłopaki zaczęli zawzięcie o czymś rozmawiać.
- Justin co się stało?
- Nic...
- No przecież widzę powiedz.
- Eh bo ja... Jestem ZAZDROSNY! Po prostu jak widzę jak ty się patrzysz na Christiana...
Przerwałam mu pocałunkiem widać, że mu się spodobało. Całowaliśmy się jakieś 2 minuty. Potem poszliśmy z jego kumplami na horror. Bardzo fajnie spędziłam ten dzień. JuJu był nawet taki miły że mnie podprowadził ^^.
- Dziękuje - Pocałowałam go w policzek i weszłam do mieszkania.
Weszłam na tt Justin dodał wpis : ,, Nie mogę być zazdrosny o jakieś gówno ale nie chcę jej stracić... ''.
Uśmiechnęłam się do monitora i poszłam do łazienki. Umyłam się wysuszyłam włosy i ubrałam się w to: klik. Po chwili przypomniało mi się że muszę dodać zdjęcie na swojego bloga z dnia. Po włączeniu dodałam takie :
Zmęczona zasnęłam z laptopem na kolanach.
- Justinn? - Zapytałam z drżącym głosem.
- Chciałem z tobą porozmawiać o tym co się wczoraj wydarzyło...
- No a więc? Co chcesz mi powiedzieć? - Udałam naburmuszoną.
- Przepraszam cię. Za to że teraz pewnie masz poczucie winy i że w ogóle cię pocałowałem! Po prostu nie mogłem się opanować... - W ostatnim zdaniu ściszył trochę głos.
- Eh... Wybaczyłabym pocałunek jakbyś był wolny! A po pacz do czego doprowadziłeś! Mogłam się z nią zapoznać! A ty wszystko zniszczyłeś przez CIEBIE mam poczucie winy! - Zaczęłam krzyczeć no ale cóż poddałam się emocjom.
- Rozumiem... Ale wiedz że na prawdę mi przykro.
- Okey...
- Ale co Okay?
- Wybaczam ci...
- Dziękuje! - Podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił.
Nie powiem, że nie ale bardzo mi się podobało. Nawet nie zauważyłam, że się na mnie patrzy.
- Wiem, że może wcześnie alee... Chciałabyś poznać moich znajomych?
- T-ta-tak. - Zdziwiłam się że powiedziałam tak ale mówiąc cieszę się ze to powiedziałam.
Poszłam na górę umyłam się poczesałam włosy i ubrałam wcześniej przygotowany strój :klik.
Zeszłam na dół już przygotowana.
- Woow! Pięknie wyglądasz.
- Dziękuje :).
I wyszliśmy z domu :p. Mówiąc było bardzo fajnie zapoznałam się z Ryanem, Chazem i Christianem. Przyznam Christian był niezłym flirciarzem i w dodatku był super ciasteczkiem. Kiedy Justin zauważył, że ciągle gapię się na Christiana posmutniał.
- Justin mogę cię na chwilę? - Zapytałam z uśmiechem.
- No jasne...
Poszliśmy trochę dalej żeby nas nie słyszeli ale nawet nie było potrzeby bo chłopaki zaczęli zawzięcie o czymś rozmawiać.
- Justin co się stało?
- Nic...
- No przecież widzę powiedz.
- Eh bo ja... Jestem ZAZDROSNY! Po prostu jak widzę jak ty się patrzysz na Christiana...
Przerwałam mu pocałunkiem widać, że mu się spodobało. Całowaliśmy się jakieś 2 minuty. Potem poszliśmy z jego kumplami na horror. Bardzo fajnie spędziłam ten dzień. JuJu był nawet taki miły że mnie podprowadził ^^.
- Dziękuje - Pocałowałam go w policzek i weszłam do mieszkania.
Weszłam na tt Justin dodał wpis : ,, Nie mogę być zazdrosny o jakieś gówno ale nie chcę jej stracić... ''.
Uśmiechnęłam się do monitora i poszłam do łazienki. Umyłam się wysuszyłam włosy i ubrałam się w to: klik. Po chwili przypomniało mi się że muszę dodać zdjęcie na swojego bloga z dnia. Po włączeniu dodałam takie :
Zmęczona zasnęłam z laptopem na kolanach.
wtorek, 12 marca 2013
Komentarze
Proszę was o komentarze ludzie cieszę się że tylee was ale nie wiem czy może bloga nie usunąć no bo nie komentujecie a ja nie wiem co poprawić czy coś dlatego PROSZĘ WAS o komentarze :)
Siedem - Szkoda, że się skończyło.....
Obudzić się nie obudziłam Dobiegł koniec mojego życia*.
________________________________________________
Oczami Acaci Clark już teraz Głównej Bohaterki!
________________________________________________
Kiedy o 12:00 byłam u Justina wydarzyło się coś dziwnego. Justin mnie pocałował. To było okropne! Taak może jest super boski piękny miły i całuje super ale chodził z tą dziewczyną i głupio mi się zrobiło. Tym bardziej kiedy kilka minut temu dowiedziałam się że NIE ŻYJE ! Mam na sobie sumienie, że to przeze mnie nigdy się z tym nie pogodzę ... Może byśmy się zaprzyjaźniły? No cóż niestety to się stało... Kiedy byłam już u siebie włączyłam internet, a potem włączyłam swojego bloga. Dodałam tylko podpis: ,, Możliwe, że to przeze mnie ale ja nie chciałam... ''. Dodałam także do tego zdjęcie:
niedziela, 10 marca 2013
Sześć Jestem modelką!
Obudziłam się rano była 6:50. Nie byłąm zbyt z tego zadowolona. Zaczęłam pierwszy raz w życiu jaką podejmę pracę i czy w ogóle pójdę do liceum. Tak właśnie skończyłam na gimnazjum! No cóż wracając do rozmyślania wzięłam jakąś gazetę i spojrzałam na część ,, Praca ". Znalazłam coś była to praca Modelki. Zadzwoniłam na wyznaczony numer w gazecie rozmowa brzmiała tak :
- Dzień dobry. Tutaj Julia Valentains.
- Witam pewnie chodzi o prace Modelki tak?
- Tak właśnie.
- Proszę jutro przyjść do Agencji ,, Sanioi '' o 15:00.
- Dziękuje do widzenia.
- Do widzenia.
I tak zakończyła się nasza rozmowa. Nawet nie zauważyłam parzącego się na mnie Justina.
- O skarbie. Kiedy wszedłeś do pokoju? - Zaśmiałam się.
- Odkąd wzięłaś gazetę. - I tak zaczęliśmy się śmiać.
Przytuliłam go. On się tylko uśmiechnął. Ja poszłam do łazienki z nowymi ciuchami. Umyłam się wysuszyłam włosy, umyłam zęby i przebrałam się we swoje ciuchy. Potem zjadłam śniadanie i tak jakoś dzień szybko się potoczył. Byłam zmęczona dniem chociaż, że nic szczególnego się nie działo.
*RANO*
Nareszcie nadszedł ten czas ! Obudziłam się o 14:05. Strasznie długo spałam. Szybko wzięłam ciuchy i wbiegłam do łazienki. Zrobiłam sobie takie włosy:
Ubrałam się w małą czarną i poszłam do agencji. Delikatnie otworzyłam drzwi. Jakiś mężczyzna skierował się w moją stronę.
- Witam ty jesteś Julia Valentains?
- Tak to ja. - Uśmiechnęłam się.
Mężczyzna poprowadził mnie na sesje zdjęciową. Udała się świetnie zatrzymałam jedno ulubione zdjęcie.
- Sesja bardzo dobrze ci wypadła! Jutro tutaj o 18:00. A twoja twarz pojawi się na gazetce ,, Eselio '' mówię ci może nie jest zbyt znana ale tak rozpoczniesz karierę. A oto twój czek z 12 000$. A w ogóle jestem Fernando Clous.
- Witam i dziękuje panu.
Wyszłam z agencji i od razu poszłam do domu się wyspać byłam strasznie zmęczona bo przecież sesja trwała 3 godziny.
- Dzień dobry. Tutaj Julia Valentains.
- Witam pewnie chodzi o prace Modelki tak?
- Tak właśnie.
- Proszę jutro przyjść do Agencji ,, Sanioi '' o 15:00.
- Dziękuje do widzenia.
- Do widzenia.
I tak zakończyła się nasza rozmowa. Nawet nie zauważyłam parzącego się na mnie Justina.
- O skarbie. Kiedy wszedłeś do pokoju? - Zaśmiałam się.
- Odkąd wzięłaś gazetę. - I tak zaczęliśmy się śmiać.
Przytuliłam go. On się tylko uśmiechnął. Ja poszłam do łazienki z nowymi ciuchami. Umyłam się wysuszyłam włosy, umyłam zęby i przebrałam się we swoje ciuchy. Potem zjadłam śniadanie i tak jakoś dzień szybko się potoczył. Byłam zmęczona dniem chociaż, że nic szczególnego się nie działo.
*RANO*
Nareszcie nadszedł ten czas ! Obudziłam się o 14:05. Strasznie długo spałam. Szybko wzięłam ciuchy i wbiegłam do łazienki. Zrobiłam sobie takie włosy:
Ubrałam się w małą czarną i poszłam do agencji. Delikatnie otworzyłam drzwi. Jakiś mężczyzna skierował się w moją stronę.
- Witam ty jesteś Julia Valentains?
- Tak to ja. - Uśmiechnęłam się.
Mężczyzna poprowadził mnie na sesje zdjęciową. Udała się świetnie zatrzymałam jedno ulubione zdjęcie.
- Sesja bardzo dobrze ci wypadła! Jutro tutaj o 18:00. A twoja twarz pojawi się na gazetce ,, Eselio '' mówię ci może nie jest zbyt znana ale tak rozpoczniesz karierę. A oto twój czek z 12 000$. A w ogóle jestem Fernando Clous.
- Witam i dziękuje panu.
Wyszłam z agencji i od razu poszłam do domu się wyspać byłam strasznie zmęczona bo przecież sesja trwała 3 godziny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



